<- Warzywa faszerowaneLista potraw z grupy: Info - o ....Wędliny ->

PDF Drukuj

Wegetarianizm

Dodano: 2000-01-01 00:00:00
Język: Polski
Odwiedzono: 1935 razy.


bardzo dlugie, wiec podaje spis tresci.
Nie ma przepisow, tylko same gadanie :-(
1. Jak zostalam jaroszka ja i moj maz
2. Uwagi ogolne o jarskim gotowaniu
3. Na co trzeba uwazac.
4. Wyjscie w swiat (goscie, restauracje, wizyty)
5. Zakupy.
6. Literatura i ksiazki kucharskie.
7. Zakonczenie

*******************************************
1. Jak zostalam jaroszka ja i moj maz
Obserwator z zewnatrz pewnie by stwierdzil, ze zostalam wegetarianka z dnia na dzien, latwo i bezbolesnie. Jednak zlozylo sie na moja decyzje wiele wczesniejszych przyczyn, ktore w koncu do niej doprowadzily. Przed sama przeprowadzka z Sydney do Alice Springs przeszlam bardzo ciezka operacje, ktora miala mi umozliwic zajscie w ciaze. Tak sie nie stalo, a okolicznosci przed i po operacja nieraz przywodzily mi na mysl skojarzenie ze zwierzeciem laboratoryjnym.
Pierwszy rok w Alice Springs byl dla mnie trudny. Nie mialam pracy (przyjechalismy tu ze wzgledu na prace mojego bylego meza antropologa), a piekielne upaly dawaly mi sie we znaki. Tak od pazdziernika do marca srednia temperatura w dzien to 38 stopni, a na niebie ani chmurki. Nieraz gdy jechalam na zakupy balam sie, ze mieso mi sie zasmierdnie w samochodzie zanim dojade do domu. Jadlam wiec tego miesa coraz mniej, zywilam sie glownie owocami, mrozonym jogurtem, chlebem. Pewnego dnia zorientowalam sie, ze juz od 3 miesiecy nie jadlam miesa - i zyje! No a potem zdarzyla sie krowa. Moj byly maz wrocil z kilkudniowego wyjazdu do buszu, i opowiedzial mi, ze widzial na jednej z farm (a farmy tu sa ogromne obszarem, nieraz jak male panstwa europejskie) ocembrowana, wyschnieta studnie na wode dla bydla. Na cembrowinie tej studni zawiesila sie krowa, i tak zdechla z pragnienia. Zostal z niej tylko szkielet objedzony przez mrowki. Wtedy podjelam decyzje. Powiedzialam sobie, ze z jednej strony cywilizacja jest okropna, skoro dzieja sie takie rzeczy. A z drugiej strony cywilizacja jest wspaniala, bo dzieki niej moge zostac wegetarianka bez wiekszego ryzyka dla zdrowia, z opieka lekarska gdy takowej zapotrzebuje, z odpowiednia literatura, ze sklepami pelnymi produktow do jarskiego gotowania. Do tych tematow jeszcze wroce w nastepnych punktach. Minelo pare lat, rozwiodlam sie w koncu z mezem (ktory ozenil sie powtornie i ma rocznego synka, wiec wszystko sie dobrze skonczylo). Potem poznalam Johna. Nie chcialam na nim od razu wymuszac przejscia na wegetarianizm - w koncu wyemigrowal dla mnie do Australii. Gotowalam mu mieso, a sobie moje jarskie zarcie, az pewnego dnia siedzielismy sobie przed telewizorem jedzac obiad. Byl program wlasnie na temat hodowli zwierzat na uboj, dla mnie niektore sceny byly wstrzasajace wiec zapytalam, czy musimy to ogladac, bo dla mnie to szokujacy program. John odpowiedzial 'ten program powinien byc szokujacy'. Jestem osoba spokojna, i rzadko wybucham, ale za to jak wybuchne to jest 'big bang'. Wtedy wybuchlam, bo John ogladal ten program zrac miesny pasztecik. Zapytalam wiec slodko jak godzi jedno z drugim, on odpowiedzial cos metnie i wykretnie, wiec zwymyslalam go od hipokrytow i wylaczylam telewizor. Nastepnego dnia zdeklarowal, ze chce przejsc na wegetarianizm, i prosi o cierpliwosc, wsparcie i pomoc, poniewaz wie, ze bedzie mu brakowac miesa a zwlaszcza wedlin. Mozna u nas w sklepach dostac specjalne produkty dla wegetarianow, ktore przypominaja smakiem i konsystencja mieso, wedliny boczek itd. Mozna tez kupic jarskie burgery, wiec zaczelam mu to gotowac, i musze go pochwalic, bo ani razu sie nie 'skusil', nawet jak szlismy do znajomych na barbecue. Mamy oboje dobre poczucie humoru, i to nam tez bardzo pomoglo.

2. Uwagi ogolne o jarskim gotowaniu
Wbrew powszechnemu przekonaniu (spotkalam sie z tym czesto) kuchnia jarska nie musi oznaczac gotowania potraw azjatyckich czy indyjskich, ani czestego stosowania produktow sojowych, 'miesopodobnych' czy uzywania egzotycznych przypraw. Wiele potraw wspominanych w tej grupie to potrawy jarskie - cala 'seria' slodkich obiadow, czy np potrawy podawane na Wigilie. Placki kartoflane, krokiety z kapusta, potrawy kuchni wloskiej - spaghetti z roznymi sosami na bazie pomidorowej czy serowo-smietanowej (pasta Alfredo). Mozna te sosy zaadaptowac na bezmiesne szalenie latwo. Mozna zrobic jarska pizze czy foccacia. Nie mowiac o salatach i salatkach z dodatkiem ryzu czy makaronu. A polska salatka jarzynowa?
Niemal wszystkie zupy mozna przygotowac na wywarze z samych jarzyn, i dodac zasmazke dla zageszczenia (albo czesc zmiksowac), jesli ktos nie lubi konsystencji takiej zupy z samej zieleniny (co moja mama obrazowo nazywa 'kompotem z jarzyn'). Zeby takie zupy wzbogacic mozna dodac rozmaite fasole, groch, soczewice czerwona lub brazowa, zasypac pod koniec gotowania grysikiem czy polenta (grysik z kukurydzy). A zapiekanki? A kasza gryczana z sosem grzybowym? Mlode ziemniaczki z sosem koperkowym i jajkiem sadzonym? Mozna zaadoptowac golabki, nadziewana papryke - jezeli sie uzyje ryzu brazowego z domieszka dzikiego ryzu, smazonej cebuli, papryki i grzybow to miesa wcale tam nie brakuje. Ryby jem bardzo rzadko, ale moga pomoc w okresie przejsciowym.

3. Na co trzeba uwazac.
Nie bede tu nikogo starala sie przekonac o wyzszosci diety jarskiej nad wszystkozerna. W koncu coca-cola, frytki i czekoladka Mars to tez jarski posilek, a stek z salata przewyzsza go o niebo odzywczo. Gdy przeszlam juz 'oficjalne' na wegetarianizm zdalam sobie sprawe, ze nie moge po prostu usunac ze swojej diety miesa i jesc jak dawniej. Jako studentka mialam juz wtedy dostep do Internetu, wiec zaczelam czytac regularnie rec.food.veg. Od tego czasu ta grupa zmienila sie bardzo, wtedy pisalo do niej wiecej lekarzy, dietetykow i osob z duza wiedza na ten temat. Zapisalam sie tez do Australian Vegetarian Society ktore publikuje miesiecznik pelen informacji dotyczacych roznych aspektow wegetarianizmu. W Alice Springs, ktore jest malym miasteczkiem na odludziu dostep do wszelkiej informacji jest utrudniony - jedna mala biblioteka, 2 ksiegarnie to wszystko. Dowiedzialam sie miedzy innymi, ze zyjac w rozwinietym kraju bardzo trudno jest jesc tak, by miec niedobor bialka. Jarosze natomiast powinni 'pilnowac' witamin z grupy B zwlaszcza B6, a takze zelaza, choc panika na temat niedoboru zelaza w jarskiej diecie jest glownie nakrecana przez producentow miesa, tak jak panika na temat niedoboru wapnia jest wprowadzana przez producentow mleka i produktow mlecznych. Na wszelki wypadek badam sobie krew co 4 lata, i jak dotad wyniki mam doskonale. Witaminy z grupy B nie rozpuszczaja sie w wodzie, wiec nadmiar nie moze zostac wydalony z organizmu z moczem (jak np witamina C). Tak wiec nie nalezy brac tabletek witaminy B w duzych ilosciach 'na wszelki wypadek' - mozna sobie zaszkodzic. Ale osoba jedzaca 3 normalne posilki dziennie nie ma sie czego obawiac. Ja ustanowilam sobie zasade, ze w przeciagu calego tygodnia powinnam miec przynajmniej jedna potrawe z ryzem, jedna z makaronem, pieczony ziemniak, jakas surowke z dodatkiem ziaren slonecznika czy orzechow, jakies straczkowce, cos mlecznego (jogurt, ser itd - mleka nie lubie), jakas zupe, zapiekanke czy jarzynowy gulasz 'ze wszystkim', itd. Wokol tej bazy buduje reszte potraw zeby byl zdrowy balans. Nie lubie planowania 'dziennego' - wole tygodniowe, bo czasem jest tak goraco, ze zjem zamiast obiadu tylko kilka plastrow arbuza, a czasem pochlone cala pizze i zezre paczke ciastek na deser. Ale odkad pamietam moja waga oscyluje pomiedzy 60 a 65 kilo (przy wzroscie 173) wiec widocznie mam dobra taktyke :-).
4. Wyjscie w swiat (goscie, restauracje, wizyty)
Wszystko to bardzo fajnie, a co zrobic jak idziemy w gosci? Albo do restauracji? Kobiecie latwiej oglosic, ze jest jaroszka, w koncu kazdy wie, ze kobiety to taka 'rasa' ze zawsze sa na jakiejs 'glupiej' diecie :-). Trudniej to oglosic mezczyznie, zwlaszcza w pewnych srodowiskach. Podobno kolezanka z pracy mojego bylego meza powiedziala mu raz: 'was nie zaprosze, bo Ania jest wegetarianka i ja nie wiem, co ugotowac'. Jezeli gospodarze nie wiedza, ze jesten jaroszka, nie oglaszam tego z gory zeby ich nie odstraszyc (nie zawsze, ide 'na wyczucie'). Gdy dochodzi do momentu nakladania na talerze zwykle mowie 'ja nie jem miesa, wiec dla mnie tylko salata czy chleb, (i co tam jeszcze niemiesnego widze), nic sie nie martw, odbije sobie przy deserze, bo lubie slodycze, a przyszlam tu dla twojego uroczego towarzystwa, a nie na wyzerke'. Zawsze dziala. Zreszta tu sa takie zwyczaje, ze na party kazdy przynosi cos do zarcia, wiec w najgorszym wypadku jem swoje.
Kazda restauracja w ktorej bylam w Australii zawsze cos jarskiego ma w menu, a jezeli nie ma, to jezeli to dobra restauracja, to zawsze cos szybkiego upichca specjalnego. Moze to byc chocby pieczony ziemniak z salata i kwasna smietana, jakis makaron z sosem, grzanka z serem itd.
Gorzej moze byc z rodzina, i pamietam listy z rec.food.veg od studentow wegetarianow, ktorzy jechali do domu na Boze Narodzenie czy Thanksgiving i bali sie okropnie presji rodzicow. Moi rodzice na szczescie sa pol-jaroszami bo maja obsesje na punkcie zdrowego zywienia wiec nie mam problemow.
Najtrudniej mi bylo znalezc jarskie potrawy we Francji - ale mozna isc na obiad do chinskiej czy indyjskiej restauracji i zawsze tam bedzie cos jarskiego w menu. Slyszalam zreszta, ze oryginalna kuchnia chinska jest w duzej czesci jarska potrawy podawane w chinskich restauracjach na zachodzie sa 'umiesnione' na zyczenie klienteli. A gdy ludzie czasem pytaja dlaczego zostalam jaroszka odpowiadam 'Because I respect life, every aspect of it' szanuje zycie w kazdym jego przejawie.
5. Zakupy.
Jarska kuchnia jest przewaznie tansza od miesnej, chyba, ze ktos kupuje wyszukane owoce, jarzyny 'nie w sezonie' czy gotowe mrozone potrawy. Ale zauwazylam u siebie tendencje, ze coraz bardziej unikam produktow 'wysoce przerobionych' - np swieze jarzyny zamiast mrozonek czy puszek, itd. Czytam tez zawsze listy skladnikow na produktach, bo czesto sa wywary miesne w np zupach z torebki, czy podpuszczka z cielecego zaladka z serach, zelatyna w lodach i deserach. Staram sie tez kupowac kosmetyki ktore nie byly testowane na zwierzetach (w Australii jest to coraz lepiej oznakowane).
Male zakupy robie niemal codziennie, a duze raz na 2 tygodnie (suchy prowiant). Mam tez maly ogrodek warzywny i zielarski, bo swiezych ziol nic nie zastapi, a w sklepach sa bardzo drogie. Ziola mozna zreszta hodowac wszedzie, nawet w doniczkach na parapecie, a jaka to zabawa i przyjemnosc!
6. Literatura i ksiazki kucharskie.
Kazda ksiazka kucharska ma jakies jarskie potrawy. Tym niemniej wole ksiazki kucharskie wegetarianskie, bo dania sa opracowane z punktu widzenia kompletnosci, a takze przewaznie niskotluszczowe. Moja ulubiona to 'Diet for a New World' Johna Robbinsa (on tez napisal 'Diet for New America', ale nie ma tam przepisow). Smakuje mi kazdy jego przepis. Mam tez potezna ksiazke Sundays at Moosewood Restaurant, ktora ma potrawy z calego swiata, takze polskie. Takze 'The Book of Whole Grains' z wprowadzeniem do kazdego rodzaju ziarna i ciekawymi przepisami, glownie na chleby i ciastka. Tez Kitty Campion 'Vegetarian Encyclopedia' gdzie w alfabetycznym porzadku sa owoce, jarzyny, orzechy, ziarna, ziola itd, i do kazdego jeden przepis. Ale czesto wymyslam wlasne przepisy, albo adaptuje z ksiazek czy czasopism. Jak nie wyjdzie, to trudno - wrzuce do kompostu :-) No i Internet. Jest polska grupa vegetarianska, ale swojego czasu bylo tam tyle napasci i wtracen od osob miesozernych, ze juz jej nie czytam.
7. Zakonczenie
Mysle, ze najwiekszym problemem osoby przechodzacej z diety miesnej na jarska bedzie zmiana sposobu gotowania, planowania posilkow. Napewno masz sporo przepisow jarskich ktore juz masz dobrze opanowane - uzywaj ich. Nie rzucaj sie od razu na nowe przepisy a przynajmniej nie codziennie. Na poczatku przerazala mnie ilosc przygotowania do wielu potraw - zdawalo mi sie, ze to o tyle latwiej i prosciej wrzucic stek na patelnie, ugotowac ziemniaka, pokroic pomidora czy ogorka. To prawda, ze niektore potrawy wegetarianskie sa pracochlonne. Ale niektore sa bardzo szybkie, i z czasem uzbierasz sobie liste ulubionych potraw czy cale zestawy obiadowe. Przekonasz sie tez, ze zmienil ci sie smak, i co kiedys wydawalo ci sie bez smaku takim nie jest. W sposob naturalny zaczniesz uzywac mniej soli. Zastapisz ocet w niektorych potrawach (salatach) sokiem z cytryny. Itd. Jest to wielka nowa przygoda smakowa. Zrobi ci sie kolorowo na stole. Ja zauwazylam u siebie, ze w godzine po obiedzie jestem zdolna do wysilku umyslowego, podczas gdy kiedys strawienie miesnego obiadu zajmowalo mi wiele godzin. Z moim poprzednim mezem mialam uklad, ze on przyrzadza swoje mieso, a ja robie reszte, tzn gotowalam dla siebie to co uwazalam, a on do tego dorzucal jakis kotlet itd. Ale nasze malzenstwo juz sie wtedy sypalo, wiec mi nie zalezalo. Mysle, ze nie jest to dobry uklad. Bede myslec, co by ci tu poradzic. Zajrzyj na rec.food.veg, idz do lokalnej biblioteki, moze jest jakas vegetarianska grupa w okolicy.
Zycze Ci powodzenia. I daj znac, jak Ci idzie!
Uf, ale to dlugie sie zrobilo!
Dziekuje za cierpliwosc.
From: annas@shell02.ozemail.com.au (ANNA ZUKOWSKI)

Skomentuj
Powiadom o komentarzach


MM Informacje o prawach autorskich i odpowiedzialności